Historia Krzeszowa

Miasto z kotwicą w herbie
Krzeszów nad Sanem, ta urokliwa miejscowość w powiecie niżańskim, położona nad Sanem wita przybyszów czystym powietrzem, zaprasza na znane w całej okolicy powidlaki, zachęca do zwiedzania przepięknego kościółka i namawia do wyprawy na Komanową Górą, gdzie przy cudownym źródełku można odpocząć i zapomnieć o otaczającym nas świecie.

 
Nazwa pochodzi od Krzesza
Archeolodzy twierdzą, że człowiek na tych terenach pojawił się około 10 tysięcy lat przed naszą erą. Ślady ich pobytu to ręcznie wykonywane narzędzia z krzemienia i naczynia z gliny, przęśliki tkackie, resztki palenisk. Nazwa Krzeszów natomiast pojawia się po raz pierwszy w roku 1390 w dokumentach wystawionych dla niejakiego Jaśka Kustry. O tym, że był pierwszym, znanym historykom dziedzicem Krzeszowa, zaświadcza i drugie źródło: występuje w nim z imienia i nazwiska jako świadek na dokumencie z 1386 roku. Nazwa miejscowości występuje w obu przypadkach w języku łacińskim: Crzeszow. Ale w rejestrach poborowych z 1515 i późniejszych pojawia się Krzeslaus i Kresłaus. Część historyków uważa, że nazwa pochodzi od zdrobnienia imienia Krzesz, natomiast lokalna tradycja wiąże jej pochodzenie z istnieniem traktu drożnego w kierunku na Rzeszów, lub od krzewów, którymi gęsto porośnięte były okoliczne wzgórza.
Kiedy w Krzeszowie powstał pierwszy kościół w obrządku łacińskim nie wiadomo, lokalna tradycja mówi, że już w czasach Bolesława Chrobrego miał tu istnieć gród i niewielki kościółek. Pewniejsze jest, że pierwsza świątynia powstała w XIV wieku. Fundację parafii katolickiej wznowił w 1509 roku król Zygmunt Stary; w 1596 poświęcona została (przez Dymitra Solikowskiego, arcybiskupa lwowskiego) nowa świątynia pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Gdy po kilkudziesięciu latach służenia wiernym spłonęła, Katarzyna Zamoyska ufundowała w 1642 r. nowy budynek, jednak tak źle posadowiony, że niedługo przyszło go rozebrać i dzięki hojności ordynatowej Antoniny Zamoyskiej rozpoczynać (w 1727 r.) budowę nowej, imponującej świątyni, której wyjątkowość świadczy o roli Krzeszowa, jako znaczącego miasta w Ordynacji Zamojskiej.
Zachowana rzymsko-katolicka świątynia wykonana została z bali modrzewiowych, w konstrukcji szkieletowej oszalowanej deskami. Budynek ma trzy nawy z krótkim poprzecznym skrzydłem na planie krzyża łacińskiego, z zewnątrz wyglądającym podobnie do transeptu, mieszczącym zakrystię. Wyposażenie kościoła pochodzi z okresu baroku: w prezbiterium stoi ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej Krzeszowskiej, osiem ołtarzy bocznych, drewnianych: Matki Boskiej Częstochowskiej, Przemienienia Pańskiego, św. Marcina, św. Antoniego z Padwy, św. Mikołaja biskupa, św. Anny, Jezusa Ukrzyżowanego, św. Ambrożego, Jasnogórskiej Pani. Do tego jeszcze XVII-wieczny obraz ścięcia św. Barbary oraz efektowna ambona, chrzcielnica i organy.
Uzupełnieniem zabytkowego kompleksu sakralnego jest dzwonnica wzniesiona w 1898 roku na miejscu starej z roku 1721, a także drewniana kapliczka typu domkowego z 1905 r. W jej wnętrzu znajduje się kamienna płyta z napisem: „Pamiątka pochowania kości-1824 r.”

Byli tu Żydzi, prawosławni i unici
Drugą po katolikach liczną grupę wyznaniową stanowili w Krzeszowie Żydzi. Pierwsi pojawili się już w XVI wieku. Mieli tu swoją bożnicę, a w 1726 roku dostali od biskupa przemyskiego zezwolenie na budowę nowej świątyni. Około roku 1785 było ich w mieście 360, a w 1860 już 626 na 1012 mieszkańców. Zajmowali się głównie handlem i usługami; w ich rękach była większość domów w centrum rynku, a także – tradycyjnie – wszystkie zajazdy, szynki i karczmy. Mieli nawet swoją szkołę. Dla ograniczenia wpływów żydowskich, a zwłaszcza „nieprzyzwoicie” szybkiego ich bogacenie się, ówczesny biskup przemyski wprowadził zakaz pracy i handlu w dni świąt chrześcijańskich, urządzania publicznych zabaw i wesel. Zostali także zobowiązani do uiszczania corocznych opłat na rzecz Kościoła. Miejscem pochówku zmarłych był kirkut usytuowany na pobliskim wzgórzu, na którym po dziś dzień można znaleźć wiele macew, o ile znajdzie się chętny do przycięcia porastającego cmentarz zielska. W 1939 roku część Żydów wyjechała do Rosji, pozostali zostali wymordowani na miejscu, w lesie zwanym Chojniak i w obozie zagłady w Bełżcu.
W mieście była również parafia prawosławna. Jej świątynia została odbudowana przez Zamoyskiego w 1693 r., ale źródła historyczne mówią, że wzniesiono ją dużo wcześniej. Kolejna, postawiona w r. 1790, przetrwała prawie 100 lat. Nową, murowaną postawiono w roku 1910, ale jej żywot był stosunkowo krótki: podczas działań frontowych w czasie I wojny światowej została zniszczona, a w 5 lat później ostatecznie zlikwidowano całą parafię.
W opisie Krzeszowa z 1696 roku wymienia się także cerkiew unicką. W roku 1874 parafia grekokatolicka liczyła w Krzeszowie 1 230 wiernych, w tym 628 kobiet i 602 mężczyzn. Cerkiew była drewniana i bardzo podobna do kościoła rzymskokatolickiego. W 1869 r. przeprowadzono w niej prace remontowe (za prawie 400 rubli), odnowiono plebanię, szopę na zboże, pomieszczenia dla bydła i stajnie. Parafia unicka w Krzeszowie przetrwała do 1875 roku, kiedy to została skasowana przez zaborcę. Zgodnie z ustną tradycja, obraz przedstawiający ukrzyżowaną kobietę, znajdujący się do dziś w kruchcie kościoła Narodzenia Najświętszej Marii Panny, pochodzi ze starej unickiej cerkwi.

Pamiątki i cudowne źródełko
Spacerując po Krzeszowie dojdziemy szybko do wzniesienia zwanego Rotundą i natkniemy się tu na XIX-wieczna kapliczkę z czerwonej cegły. Jest to fundacja dziękczynna za likwidację epidemii. Najpiękniejszy w niej jest klasycyzujący fronton z trójkątnym szczytem, a w nim figura Chrystusa dźwigającego krzyż. Do wnętrza prowadzi łukowaty otwór z ażurowymi, dwuskrzydłowymi drzwiami. Architekturę fasady wzbogacają dwie kolumny, nawa zaś przykryta jest w środku kopułą wspartą na pilastrowych półkolumnach. We wnętrzu trudno oderwać oczy od ornamentalnej polichromii, pokrywającej i ściany, i sklepienie oraz mensy ołtarzowej z miejscem na prochy męczenników.
Kolejna kapliczka zachowała się na tzw. Komanowej Górze, w zagajniku w Krzeszowie Dolnym. Według legendy niejaki Wawrzyniec Góra z okolic Zamościa miał sen. Objawiła mu się w tym śnie Matka Boska i poleciła wybudować kapliczkę we wskazanym przez siebie miejscu. Chłop zebrał materiał i w lipcu 1867 r. zakończył budowę kapliczki. Niewielka budowla przetrzymała wszystkie burze i zawieruchy, przeszła kilka remontów, które na szczęście, nie zniweczyły jej pierwotnego, ludowego charakteru.
Z Komanową Górą i kapliczką wiąże się też popularna legenda na temat bijącego opodal źródełka, przy którym objawić się miała Matka Boska. Woda z tego źródełka ma cudowne, lecznicze właściwości. Pomaga przy leczeniu chorób przewodu pokarmowego, oczu i dolegliwości reumatycznych.

Wzgórze Rotunda
Okrągłe wzgórze (228 m n.p.m.) oddzielone fosą od przyległych wzgórz, na których znajdują się tereny dawnego folwarku, kościoła parafialnego i plebania było prawdopodobne miejsce lokalizacji pierwotnego osadnictwa Krzeszowa. Stał tu ponoć zameczek Batorówny, jednej z żon Jana Zamoyskiego. Zameczek został zburzony podczas działań wojennych w 1914 r. Do 1939 r. istniały tu ziemne nagrobki powstańców 1863 r., zachowała się jeszcze zbiorowa mogiła żołnierzy poległych w 1914 r. Obecnie wzgórze znajduje się w rękach prywatnych.

Milion złotych potrzeb
Zabytkowy kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Krzeszowie poddawany jest gruntownej konserwacji, która ma uchronić świątynię przed katastrofą budowlaną. Główną przyczyną tego stanu rzeczy była źle przeprowadzona renowacja świątyni w 1938 roku; w czasie której fundamenty wykonano z szybko wchłaniającej wodę cegły zamiast kamienia. W efekcie fundamenty zgniły, a wraz nimi najniższe belki wiążące kościół od dołu. Świątynia po prostu zaczęła się rozsuwać. Ekipa budowlana rozpoczęła prace w maju. Do końca lipca kościół stanie na nowych kamiennych fundamentach.
Nad prawidłowym przebiegiem remontu czuwa, zawiązane w styczniu br. Towarzystwo Miłośników Ziemi Krzeszowskiej “Rotunda”, którego wiceprezesem jest ks. Lech Kutera – proboszcz krzeszowskiej parafii. Koszt obecnie prowadzonych robót wycenia się na około 240 tysięcy złotych. Pieniądze pochodzą ze składek parafian – 48 tys. złotych, pomocy Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie – 15 tys., wojewódzkiego konserwatora zabytków (40) oraz lokalnego samorządu (15). Następnym etapem będzie odnowienie wnętrza świątyni. Koszty renowacji sakralnego obiektu wzrosłyby wtedy do miliona złotych
Konto Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowskiej „Rotunda” w Krzeszowie: 75943010455000883820000001 z dopiskiem „na renowację kościoła w Krzeszowie”